>> piątek, 11 stycznia 2008 22:35:40
Milczałam jakiś czas, bo...Właściwie to trudno podać jakiś konkretny powód. Byłam tak pochłonięta nowym, aktywnym (cóż za odmiana!) życiem, że nie miałam czasu, by przez chwilę usiąść, zastanowić się nad tym, co czuję i myślę oraz by to zapisać. Ale chyba jednak tego potrzebuję. Takiej chwili refleksji i spokoju, by móc nabrać dystansu i spojrzeć na siebie z boku. Nie obiektywnie, bo tego nie potrafię, ale ze skupieniem.
A więc, co się działo i czy coś się zmieniło? Sporo. Chyba czuję, że jestem na właściwym miejscu we właściwym czasie, krążę po odpowiedniej orbicie wokół swojej gwiazdy. Minęła euforia po przyjeździe do nowego miasta i uczelni, minął również okres depresji spowodowanej samotnością w obcym miejscu i zwątpieniem w dokonany wybór.
"Potem pomyślałem, że chciałbym z kimś porozmawiać. Może to być rozmowa o pogodzie albo narzekanie na rząd, wszystko jedno o czym. W każdym razie chciałem z kimś porozmawiać. Lecz niestety nie przychodził mi do głowy nikt, z kim mógłbym porozmawiać. Nie było nawet kota."
Teraz widzę, że dobrze wybrałam, studiuję to, co lubię, coraz lepiej poznaję to miasto, odkrywam jego najpiękniejsze zakątki i powoli przestaje ono być obcym światem. Przestałam czuć się zagubiona i obca, zaczęłam smakować uroki życia w tym miejscu. A jest ich sporo. Nawet mój wynajęty pokój nabrał domowych cech...Wydaje mi sie, że sporo zrozumiałam dzięki wyjazdowi do domu na święta. Odpoczęłam, popatrzyłam na wszystko z dystansu i zauważyłam, że zaczęło mi brakować życia na uniwersytecie. Tak, tego szumu, bieganiny, wykładów, nauki, spotkań ze znajomymi, samodzielnego życia. Po powrocie zaczęłam doceniać to, co do tej pory mnie przerażało lub sprawiało, że czułam się samotna i bezbronna. Nie ma lepszego uczucia niż satysfakcja z dokonanego wyboru i świadomość, że nie zabrakło odwagi, by go dokonać ;-) Mogłam w końcu wybrać łatwiejsze studia, uczyć się na gorszej uczelni ale za to blisko mojego miasta. Cieszę się, że nie poszłam na łatwiznę. Poza tym teraz czuję, że otaczają mnie naprawdę fajni ludzie - inteligentni, interesujący, często oryginalni. Jest z kim porozmawiać i jest z kim wypić piwo, w przeciwieństwie do czasów licealnych. Teraz tylko pozostaje jakoś się tu utrzymać...W następnym tygodniu zaliczenia.
"Przyjemność to wszystko, co robisz z entuzjazmem: może być w tym ból i cierpienie, ale to nie przekreśla tej podstawowej przyjemności, że wiesz, iż walczysz o to, co kochasz."
Lilith
komentarze [4]